Tragedia „Katri I Radës” Drukuj
Wpisany przez Joanna Sadushi   
czwartek, 04 marca 2010 23:11
Spis treści
Tragedia „Katri I Radës”
Proces
Wywiad z Krenarem Xhavarą
Epilog
Wszystkie strony

Jeśli ktoś z Was próbowałby się sam czegoś dowiedzieć na temat historii „Kater i Rades”, którą tu przedstawię miałby spory problem. W języku polskim nie ma bowiem  żadnych publikacji na ten temat. Jedynie 10 linijek tekstu z „Albanii” dr. Tadeusza Czekalskiego - to wszystko co znalazłam. A jest o czym pisać i przede  wszystkim jest o czym pamiętać.

To co teraz przeczytacie będzie w Was siedzieć i będzie boleć.  Jeśli kogoś to nie wstrząśnie widać ma mocne nerwy, albo twarde serce. Mi po raz pierwszy  zdarzyło się płakać w trakcie tłumaczenia tekstów. Tekstów włoskich, albańskich  i angielskich które tu zamieszczę. Chcę to opowiedzieć Polakom po polsku, bo wiem że nie każdy musi znać te obce języki ale uważam, że każdy powinien  wiedzieć co się wtedy wydarzyło.

18 grudnia. Dzień emigranta - dzień tych którym udało się nimi zostać, a co z tymi którzy nie dotarli tam dokąd zamierzali? Im nie udało się zostać emigrantem, nie  dlatego że ktoś ich zawrócił z drogi czy deportował do Albanii. Gdyby tylko mieli szansę wyboru, każda z tych osób wybrała by deportację. Oni już nie mogą  wybierać, nie mogą nic opowiedzieć o tym co ich spotkało. Oni milczą. Ich już  nie ma...  Ich historia siedzi za to we mnie, a ja nie mogę sama dłużej milczeć.  Mnie to boli, chcę krzyczeć, ręce zaciskają mi się w pięści a z oczu płyną łzy bezradności wobec okrutnej niesprawiedliwości i losu tych ludzi. Przeczytajcie i zobaczcie. Jakże małe robią się nagle wszystkie problemy z którymi się  spotykam. Mam szansę mieć te problemy, móc się z nimi zmagać, bo żyję. A życie to bieg przez płotki. Prosta droga do szczęścia na której wyrastają czasem  przeszkody. Ich z tej drogi zepchnięto. Niektórych w połowie drogi innych na starcie. Najmłodsza z ofiar miała zaledwie miesiąc...

Viti i mallkuar 1997 – przeklety rok 97
Tu przypomnę tylko kilka faktów, które poprzedziły tragedię „Kater i Rades”.  W 1997 r. po upadku piramid finansowych Albanię ogarnęła wojna domowa. Plądrowano koszary i magazyny z żywnością, całe państwo ogarnął chaos.  Świat patrzył jak tysiące Albańczyków próbowało wydostać się z kraju by ocalić  życie. Przez morze do Włoch uciekło 16.000 ludzi.  Telewizja przyczyniła się do jeszcze większej paniki gdy 3 marca ogłoszono, że rząd Włoch rozpoczął akcję ewakuacji z Albanii swoich obywateli. W dniu 13 marca
zamknięto lotnisko w Tiranie oraz porty międzynarodowe: Sarandę, Vlorę i Durres. Włosi rozpoczęli blokadę na wodach międzynarodowych. Akcja nosiła kryptonim „Operacja białe flagi”. Spowodowało to bardzo silną międzynarodową reakcję min. agencji do spraw uchodźców ONZ - UNHCR zażądała ona natychmiastowego zaprzestania akcji.
28 marca 1997 albańska łódź Kater i Rades wypłynęła z portu we Vlorze z około 120 imigrantami, wśród nich sporą część stanowiły kobiety i dzieci (dzieci było 40 w wieku od 1mc do 12 lat). W ten Wielki Piątek, w wodach Adriatyku zginęło wtedy blisko 100 albańskich emigrantów – ludzi uciekających z kraju ogarniętego wojną domową. W 2000 sąd w Brindisi skazał na 3 lata pozbawienia wolności  kapitana włoskiego statku marynarki wojennej – Sybilli, która zatopiła albańską  łódź z cywilami. Na 4 lata skazano dowódcę „Kater i Rades”. 
28 marca 1997 - zatonięcie
Około 15:00 w dniu 28 marca „Kater i Rades” wypłynął z portu Vlorze. Była to łódź rosyjskiej produkcji długości 21 m i szerokości i 3.5 m, wadze 56 ton, zaprojektowany dla 9 osobowej załogi, ale tego dnia znajdowała się na jej pokładzie ponad setka pasażerów . Kobiety, mężczyźni i dzieci, którzy zapłacili po 800.000 lirów od osoby. Tyle kosztował bilet do lepszego świata po drugiej stronie morza.
O 17:15, Kater i Rades został zauważony przez łódź patrolową Zeffiro należącą do włoskiej marynarki wojennej. Natychmiast zostały poinformowane władze lokalne (Marynarka wojenna w Brindisi) i centralne (Rzym). Załoga Zeffiro za pomocą megafonów nakazała „Kater i Rades” zawrócić do Albanii. „Kater” znajdował się wtedy na albańskich wodach terytorialnych i nie przestawał płynąć w stronę włoskiego wybrzeża.
O 17:30 włoskie dowództwo operacji wezwało na pomoc „Sibillę”, ważącą 1200 ton jednostkę również należącą do włoskiej marynarki wojennej, za to bardziej zwinną, a zatem bardziej nadającą się do manewrów zastraszania. Sybilla zaczęła okrążać Kater próbując wywołać wir wodny który zatopiłby albańską łódź. Bez rezultatu. Sybilla podpłynęła więc bliżej i staranowała „Kater” uderzając dziobem w jego prawą burtę. Kater zaczął kołysać się na boki, do wody z pokładu wpadły 33 osoby (wśród nich 2 kobiety. Oni jako jedyni wraz z 10 letnim chłopcem wypchniętym przez matkę z tonącego „Kater” przeżyli katastrofę). Kater nie zatonął jednak od pierwszego uderzenia. Sybilla po staranowaniu go odpłynęła w ciemnościach, by nabrać większą prędkość. Wróciła ponownie tym razem ze zgaszonymi światłami i drugim uderzeniem zatopiła „Kater i Rades”.
O 19:03 "Kater i Radis" zatonął, mając na pokładzie dziesiątki kobiet i dzieci znajdujących się pod jego pokładem. Ich ojcowie unosili się na wodzie patrząc na śmierć swoich żon i dzieci.
Włoskie źródła podają różną liczbę ofiar: począwszy od 108 do 142 (gazeta Corriere della Sera). Wiele ciał nigdy nie udało się odnaleźć. Według książki „Albania” dr. Tadeusza Czekalskiego życie straciły wtedy 83 osoby. Według uratowanego z „Kater i Rades” Krenara Xhavara zginęło 105 Albańczyków ze 139 pasażerów Kater. Według albańskiego „Koha Jone” zginęło 57 osób, 24 uznano za zaginione, 34 uratowano (zauważmy ,że 57+24 bliskie jest wersji dr. T. Czekalskiego).


Proces
Po zatopieniu „Kater i Rades” Sybilla odpłynęła na 20 minut z miejsca zdarzenia. Dopiero po tym czasie zaczęto akcję ratowania ocalałych osób. Potem odstawiono ich do portu. Zdjęcia ocalonych.
Jak to we Włoszech bywa proces trwał długo, bo sąd wydał swój wyrok dopiero po 8 latach od tragedii. W Brindisi skazano na 3 lata więzienia dowódcę Sybilli Fabrizio Laudadio (za nieumyślne (!) spowodowanie śmierci być może ponad 100 osób), a na 4 lata, dowódcę albańskiego „Kater i Rades” – Namika Xhaferi’ego. Laudadio był zobowiązany do zapłaty odszkodowania stronom w postępowaniu cywilnym. Xhaferi musiał wpłacić 6000 euro odszkodowania na rzecz włoskiego Ministerstwa Obrony (za uszkodzenie dziobu włoskiej Sybilli, która nota bene zatopiła tym dziobem jego łódź...)
W przypadku ocalonych i rodziny ofiar uzgodnione zostały odszkodowania przyznane przez rząd Włoch: około 20.000 euro za każdą ofiarę, w zależności od stopnia pokrewieństwa, oraz 13.000 euro dla ocalałych z katastrofy. Inne źródła podają, że rząd włoski zobowiązał się do 35.000 euro odszkodowania za każdą ofiarę, przy czym podaje również, że w przypadku odszkodowania dla ofiar katastrofy z Cermis, która dotknęła Włochy przyznano wówczas 1,9 miliona euro za każdą ofiarę. Wychodzi na to, że dla włoskiego rządu życie 1Włocha, Niemca czy Belga warte jest tyle co życie 60 Albańczyków...
Jednakże istnieją dowody, że wina nie leżała jedynie po stronie tych dwóch kapitanów. Dla Albańczyków, w rzeczywistości pozostają nadal bezkarni, ci którzy wtedy nakazali zatrzymać każdą albańską jednostkę pływającą... za wszelką cenę. Co z prawem międzynarodowym? Kto odpowiadać dziś może za nałożenie wtedy blokady na wodach międzyterytorialnych Adriatyku? Czy może ludzie Ci zginęli z własnej winy, bo próbowali uciec z kraju ogarniętego wojną domową?! Rodziny ofiar żądają postawienia zarzutów Salemu Berishy który w marcu 1997 podpisał umowę z Włochami w sprawie „sprowadzania do domu” ewentualnych albańskich emigrantów, zezwalając włoskim jednostkom na patrolowanie albańskich wód (przy czym umowa miała wejść w życie 3 kwietnia, a Kater zatopiono 28 marca). Poza tym umowa ta chyba nie przewidywała zatapiania albańskich jednostek pływających wraz z ludnością cywilną znajdującą się na ich pokładzie?!
W dniu 28 marca 2005 premier Nano odwiedził Vlore by wziąć udziału w uroczystości ku czci ofiar „Kater i Rades”. Zgromadzony tłum oskarżył albański rząd o zaniechanie działań zmierzających do ujawnienia prawdy. „Rząd nas okłamał” – skandowano przez 45 min. opóźniając tym samym wystąpienie Nano, który potem zapewniał zgromadzonych, iż rząd włoski przekazał wyrazy solidarność z rodzinami dotkniętymi tą tragedią. W rzeczywistości Prodi nazwał wtedy tragedię Kater „nieszczęśliwym wypadkiem”, a Berlusconi oskarżył rząd Prodiego o nawoływanie do zatapiania łodzi z emigrantami (była przewodnicząca parlamentu włoskiego – Irene Pivetti powiedziała kiedyś, że albańskich emigrantów należy strącać do morza... „Buttiamoli al mare!" – tekst w chmurce przy twarzy Irene Pivetti pojawiającej się w linku zamieszczonym powyżej.
Świadectwo ocalonych
Dotarłam do wstrząsających zeznań świadków tej tragedii. Do zeznań i wywiadów przeprowadzonych z braćmi Xhavara. Jeden z nich stracił żonę i 6 miesięczną córeczkę, drugi żonę i 3 dzieci.
Według zeznań pozostałych przy życiu świadków, Sybilla około 18:45 zaczęła odpływać od „Kater i Rades”, by następnie móc zwiększyć prędkość i staranować dziobem „albański koszyk”. Kater i Rades uderzony został w prawą burtę. Siła uderzenia zakołysała łodzią i zmiotła z pokładu pierwszych ludzi, którzy wpadli do wody. Byli to ci którzy potem ocaleli, wśród nich tylko 2 kobiety. Reszta kobiet wraz z dziećmi znajdowała się pod pokładem. Nikt nie miał kapoków, nie było szalup. Kater nie miał nawet radia by wezwać pomoc. Z resztą kto miałby jej udzielić? Włosi? Włosi ich przecież staranowali. Grecy? Grecy przypłynęliby by klaskać Włochom. Niektórzy ludzie stojący na pokładzie Kater parę minut przed pierwszym uderzeniem na widok nadpływającej Sybilii zaczęli wiwatować, cieszyli się - myśleli, że udało im się dopłynąć do celu, że zostaną zabrani na ląd przez włoską jednostkę. Po pierwszym uderzeniu, można było przypuszczać, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Tymczasem Sybilla odpłynęła, by powrócić i uderzyć drugi raz, tym razem ze zgaszonymi światłami w mroku nocy. Drugie uderzenie Sybilli przewróciło albańską łódź na jej lewą burtę i Kater zaczął tonąć. Takie są zeznania ocalałych osób: „Włoski okręt wojenny Sybilla, taranując swym drugim uderzeniem Kater, miał wyłączone oświetlenie. Ofiary tragedii to kobiety i dzieci które znajdowały się w kabinach pod pokładem Kater i Rades. Sybilla po drugim uderzeniu odpłynęła z miejsca zdarzenia na 20 minut. Dopiero po tym czasie zawróciła po wołających o pomoc ludzi unoszących się na wodzie”. Jednostka typu
Sybilla waży 1200 ton, Kater 56...
W wywiad z uratowanym z „Kater i Rades” Krenarem Xhavarą, który ukazał się we włoskim czasopiśmie Manifest w marcu 2007. Wywiad przeprowadził Tommaso Di Francesco (TDF)


Wywiad z Krenarem Xhavarą
„W piątek, 28 marca 1997 roku, włoski statek marynarki Sibilla zobowiązała się do wykonania blokady morskiej zatwierdzonej przez ówczesny rząd Romano Prodiego. Sybilla staranowała Kater i Rades. Czy jeszcze pamiętam te chwile?
Ja zawsze pamiętać będę te chwile, w których zginęło ponad sto osób. Pamiętam strach nas wszystkich, krzyki, łomot zderzenia się Sibilli z naszą łodzią.
Chcemy sprawiedliwości, Prodiego i Berlusconiego, nie zapomnijcie o nas. Uciekaliśmy od wojny domowej jako cywile, a na spotkania z nami wysłaliście okręt wojenny, który uderzył w nas na wodach międzynarodowych Adriatyku, z naruszeniem wszelkich praw atakując ludność cywilną. Tych wszystkich ludzi uciekających z wojny domowej w Albanii, próbował zatrzymać Berisha dogadując się z rządem Włoch, bo chciał zniszczyć powstanie ludowe po upadku piramid finansowych. W 1997 ludzie ginęli na ulicach wielu miast Albanii. Ci którzy byli już we Włoszech wracali do Albanii by zabrać z niej swe rodziny. Ja wróciłem by zabrać żonę i córeczkę oraz żonę i dziećmi mojego brata. W Albanii sytuacja była bardzo poważna, wszędzie słychać było strzały, koszary wojskowe zostały zaatakowane, broń rozkradziono, z więzień wypuszczono kryminalistów. Baliśmy się o nasze życie, więc zdecydowaliśmy się przewieźć nasze rodziny do Włoch. Oczywiście nigdy nie przypuszczaliśmy, że dojdzie do takiej tragedii, gdy wyszliśmy wtedy późnym wieczorem z domu...
Żaden z nas nigdy jej nie zapomni, szczególnie ludzie tacy jak ja...ja straciłem żonę i 6miesięczną córeczkę, lub jak mój brat, który stracił żonę i troje dzieci. Ja nie zapomnę, ale faktem jest, że te ofiary zostały już zapomniane przez wszystkich... 
Wieczorem, po godzinie wypłynęliśmy z Vlory, tuż po minięciu wyspy Sezan zbliżył się do nas (na albańskich wodach) włoskich wojskowych statek Zeffiro. Słyszeliśmy tylko megafon, który nakazywał nam zawracać. Byliśmy zbyt zdesperowani, zdecydowaliśmy się płynąć dalej. Potem widzieliśmy, mimo że było już ciemno, nadpływający z kierunku Brindisi inny statek wojskowy. Było ciemno, ale widziałem, to wszystko wydarzyło się na naszych oczach, widzieliśmy nawet włoskiego żołnierza kierującego w nas broń ze statku. Po półtora godzinnym pościgu nadleciał śmigłowiec, myślę, że wezwał go Zefir i dziesięć minut potem helikopter dotarł nad nasz statek, który został zaatakowany przez Sybillę. To było okropne.
Ci, którzy przeżyli zatonięcie to było razem 34 osoby, zaczęliśmy naszą podróż w 139. Tak więc było 105 ofiar, a z tego co wiem co najmniej 52 ciał nigdy nie odnaleziono.

TDF: Sali Berisha, jako szef represji ludowego buntu po upadku piramid finansowych, został oskarżony jako osoba odpowiedzialna za pierwszą ucieczkę albańskich cywilów. Ale domagano się sprawiedliwości także od rządu Włoch. Co się stało?

Uciekaliśmy w popłochu z powodu tego, co się stało i klęski „Wielkiej Piramidy”. Berisha chciał zatrzymać uciekających. Teraz w Albanii Sali Berisha wrócił do władzy po wygraniu wyborów w 2005 r. i jest on na czele rządu. Jakichś zmian oczekiwano także od poprzedniego rządu Fatosa Nano. Jednak żaden rząd albański nie dążył do ujawnienia prawdy o Kater i Rades, żaden nie chciał oskarżać o to, co się stało włoską marynarkę wojenną. Albański rząd od tego czasu praktycznie nie podjął żadnych działań w kwestii pomocy prawnej poszkodowanym rodzinom. Podobne było również stanowisko albańskiego rządu wobec innych tragedii np. w Grecji – rząd Albanii był zawsze cicho.

Ale czy przynajmniej we Włoszech oddano wam sprawiedliwości? We Vlorze nie ma tej świadomość?

W czerwcu 2005 zapadły wyroki: dwa i pół roku więzienia dla kapitanów, Sybil i Kater i Rades, ale nie postawiono żadnych zarzutów dowódcy lub admirałowi Marynarki Wojennej Sztabu Generalnego, myślę, że wszystko zostało już ukartowane. Ale na szczęście złożono odwołanie od wyroku w okresie styczeń-luty 2006. Czekamy od roku do drugiego procesu, ale nic się nie dzieje. Czy ofiary zostaną zapomniane także tutaj? Włochy postanowiły przyznać odszkodowania dla rodzin ofiar, w dwóch etapach w latach 2000-2001 i ponownie w 2003 roku, około dziesięć miliardów lirów. Odpowiedzialnością za te odszkodowanie obarczono Marynarkę Wojenną i Ministerstwo Obrony. Ustalono wypłacić 12 tysięcy euro uratowanym i 35 tysięcy euro za każdą ofiarę. Myślę, że dla masakry Cermis stawka odszkodowania została obliczona na co najmniej dziesięć razy tyle: 70% z USA, a 30% z włoskiego Ministerstwa Obrony, za 22 osób zabitych, włoskich i zagranicznych turystów. Przyznano wówczas po 1,9 mln euro za każdą ofiarę. Amerykańskich pilotów skazano przez Sąd wojskowy amerykańskiej armii. Tak więc są ofiary kategorii A i B. (Przypomnę, że chodziło o wypadek kolejki górskiej we Włoszech: amerykański samolot leciał zbyt nisko i zerwał linę na której jechał wagonik z 22 osobami: turystami włoskimi, niemieckimi, belgijskimi i 2 Polakami. Za śmierć każdej z ofiar wypłacono ich rodzinom prawie po 2 mln euro. A życie Albańczyka wyceniono na 35 tysięcy)

Czy Albania będzie pamiętać o tej tragedii?

Tak, przygotowujemy się na jutro, 28 marca, odbędzie się protest rodzin ofiar i na ocalałych z Kater i Rades przed albańskim rządem, który zapomniał o tej tragedii i nic nie zrobił dla odkrycia prawdy. Prosimy, aby jeszcze raz pochylono się nad sprawą tej tragedii. Następnie żądamy postawienia w stan oskarżenia Selego Berishy. Płynąłem do Włoch poprosić o azyl polityczny, uciekaliśmy przed wojną domową, ale nikt nigdy nam takiego prawa nie dał. Pamiętam, że w tamtym okresie w Europie przyznawano azyl polityczny tylko albańskim katolikom, którzy twierdzili, że są prześladowani religijnie. Podczas gdy w rzeczywistości tam chodziło o wybuch wojny domowej ... 

Teraz rząd Albanii - Albania już prawie gotowa jest do wejścia do Europy - przechwala się, że nie ma już uciekających z niej ludzi i nie ma nielegalnej imigracji ... 

Tu warunki nie uległy zmianie i niestety nadal jest wiele osób, które będą uciekać szukając lepszego życia gdzie indziej, ale nie chcemy być już dłużej nielegalnymi emigrantami. Wszystko zostało zablokowane i Albania nie ma autonomii politycznej, spełnia tylko polecenia USA. Jeśli one zadecydują, że nie wolno wypuszczać kolejnych emigrantów z kraju, to nikt nie zostanie z niego wypuszczony.

Czego oczekujecie do Włoch?

Chcemy znać prawdę, nie wolno nam zapomnieć, co się stało, nie możemy dopuścić do zatajenia prawdy przez żadnego sędziego. Za ofiary powinni przeprosić zarówno Romano Prodi jak i Silvio Berlusconi, bo ofiary porzucane są na morzu w Cieśninie Otranto od 1992, stając się potem setkami nigdy nie odnalezionych ciał. Przynajmniej my mieliśmy to „szczęście” że wszystko, co się stało, widzieliśmy na własne oczy.


Epilog
28 marca 1997 (W Wielki Piątek) w Adriatyku zatonął albański statek „Kater i Rades”
12 maja 1997 Performer – włoski statek specjalizujący się w wydobywaniu wraków zlokalizował Kater i Rades na głębokości 790 m 40 mil od wybrzeży Brindisi.
Dzięki oceanograficznemu robotowi z zainstalowaną kamerą można było zobaczyć albańską łódź pierwszy raz od dnia zatonięcia. Na taśmie z zarejestrowanym nagraniem widać ciała ofiar.
19 października 1997 wydobyto wrak Kater i Rades ( po 7 miesiącach od zatonięcia).
20 października parlament Albanii przerwał sesję i ogłosił dzień sprowadzenia ciał ofiar dniem żałoby narodowej.
21 października wrak przyholowano do portu w Brindisi. 
23 października ogłoszono wydobycie 52 ciał z wraku, zachowanych w dobrym stanie (spodziewano się znaleźć same szkielety), włoski prokurator powiedział, że ciała należą w większości do dzieci i kobiet. Znalezione we wraku ciała kobiet obejmowały ciała dzieci. W takim objęciu zginęli: matki tuląc swe dzieci, szukając ratunku w bezpiecznych zawsze ramionach swych matek. Na zegarku żony Krenara Xhavary była 19:03. Jedynie jednemu chłopcu 10letniemu Elvisovi udało się przeżyć-został wypchnięty przez matkę z tonącego Kater przez okienko w
ostatniej chwili. Trafił potem do obozu dla uchodźców w Lecce, a niedługo potem wrócił do Albanii.
Sali Berisha zgodził się z rządem Włoch co do przekazania Albanii wraku Kater po zakończeniu śledztwa – wrak miał zostać odholowany do Vlory,by tam straszyć ewentualnych ludzi chcących uciec z Albanii przez morze do Włoch...
Bilans ofiar zgodnie z zeznaniami uratowanych z Kater i Rades Albańczyków:
105 ofiar śmiertelnych w tym 52 ciała wydobyte wraz z wrakiem – reszta zaginiona.
12 lat później w marcu 2009 r. rodziny ofiar ponownie wrzuciły kwiaty do Adriatyku i nadal opłakują śmierć swych bliskich...

Reakcja włoskiej opinii publicznej
Społeczeństwo włoskie podzieliło się na 2 obozy. Tych którzy przyznawali rację rządowi „że doszło do nieszczęśliwego wypadku” oraz tych którzy podjęli debatę na temat sposobu obrony kraju przed emigrantami. Ci drudzy potępili zatapianie łodzi i próby zamaskowania tego faktu przed opinią publiczną i światem.

Tekst który tu przedstawiłam powstawał na bazie moich tłumaczeń artykułów z prasy włoskiej, albańskiej i tekstów anglojęzycznych.